RSS
piątek, 30 grudnia 2011
something is ending...
niedawno minęły trzy lata 
spędzone na pisaniu w tym miejscu
czwarty rok już nie minie
nie minie bo to ostatni wpis na tym blogu
z nierównym choć urokliwym numerem 171
długo się zastanawiałem nad tym zakończeniem
czy ma ono nastąpić i kiedy
bo przywiązałem się do tego miejsca
choć początkowo myślałem
że takie pisanie o sobie i o niczym 
znudzi mi się po kilku wpisach
a jednak trwało z większymi bądź mniejszymi przerwami tyle czasu
zdałem sobie jednak sprawę
że mouthwideshut nie przystaje już do mnie
bo coraz częściej mówię o tym, o czym nie mówiłem
a kiedyś nawet bałem się pomyśleć
i ja sprzed trzech lat
nie przystaje już do tego z teraz
znika więc krikrakren
zbitka sylab 
wymyślona kilka lat temu 
by po raz pierwszy zalogować się na pomarańczowym portalu
i poraz pierwszy poznać kogoś na spotkanie
znika krikrakren
bo coraz częściej mam wrażenie
że jest on częścią przeszłości
i nie przystaje do tego co teraz
a tym bardziej 
nie będzie przystawać do tego co nadejdzie
czy tak jest naprawdę, pewnie się kiedyś okaże
...


18:47, krikrakren
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 26 grudnia 2011
comfort and joy
święta, święta i po świętach
w tym roku znów na spokojnie
bo w niewielkim gronie sześcioosobowym
które po Wigilii zmalało o dwie osoby
z roku na rok coraz mniej czuje ten okres
z kilkudniowego, prawdziwie magicznego święta
coraz bardziej zamienia się on w wiekszą kolację
która od innych spotkań rodzinnych różni tylko to tym
że przed posiłkiem czytane jest Pismo Święte
potrawy pozbawione są mięsa
w rogu pokoju stoi świecąca choinka
pod którą leżą zawienięte prezenty
a wieczorem śpiewanych jest kilka zwrotek kilkunastu kolęd
niezwykłość tego czasu gdzieś uciekła
i z roku na rok ucieka chyba coraz bardziej
ostatnie dni były dość dziwne
bo jednocześnie radosne i gdzieś podskórnie smutne
bardzo melancholijne
bo pewnie jedne z ostatnich w takim składzie
bardzo wspominkowe
bo co nie kolejna kolęda z cd
lub świąteczna piosenka 
to tysiąc wspomnień z dzieciństwa
które już nie wrócą, a które są takie miłe
choć oczywiście nie wszystkie ale gro jest szczęśliwych
i tak jakoś minęły te dni
z uśmiechem na twarzy
ale też gdzieś ze łzą wzruszenia, tęsknoty, zamyślenia w oku
największą przy dzieleniu się opłatkiem
gdy moja mama podełwszy do mnie
spojrzała mi spokojnie w oczy
i powiedziała po prostu: kocham Cię
żadne inne słowa nie były już potrzebne
ten wzrok i te dwa słowa mówiły wszystko
...


P.S. jeszcze raz ktoś skomentuje to
w jaki sposób smaruję sobie chleb masłem, a chyba wyjdę z siebie...

18:24, krikrakren
Link Komentarze (4) »
sobota, 17 grudnia 2011
nausea
mdli mnie
od tygodnia
albo dwóch
nie wiem dlaczego
ale niedobrze mi
cały dzień
od rana
do wieczora
przed jedzeniem 
jak i po
nie wiem czemu
niby nie mam się czym denerwować
niby niczym się nie denerwuję
niby nic się nie dzieje
więc nie ma powodu
do takich stanów
do takich objawów
ale mnie mdli
oby niedługo przestało
...


20:06, krikrakren
Link Komentarze (8) »
czwartek, 15 grudnia 2011
le male
wczoraj byłem na zakupach
między innymi w poszukiwaniu zimowych butów
które nie wyglądałyby jak buty zimowe
zadanie niewykonalne
bo oczywiście nic nie ma
a to co jest
albo mi się nie podoba
albo jest niewygodne
nieważne
wychodząc z galerii
zaszedłem do douglasa
tak z ciekawości
bo nie mam perfum żadnego
a dobrze by było jakieś mieć
i tak psikając na kolejne papierki
odganiając panie ekspedientki
które koniecznie chciały to robić za mnie
i dobierać mi zapach
trafiłem na perfum
które chodzi za mną
od dłuższego już czasu
dawno temu widziałem w kinie jego reklamę (klik!)
od razu się zauroczyłem
bo miała w sobie coś niezwykłego
bardzo zmysłowego
ale i wcześniejsze kampanie tej marki
również mi się bardzo podobały
w szczególności plakaty
widziane tu i ówdzie
cóż
zawsze miałem słabość do marynarzy
a oni właśnie pojawiaja się 
w reklamach tej marki
z ciekawości jak pachnie to, co tak dobrze wygląda
spryskałem papierek
a ponieważ to co poczułem mi się spodobało
wychodząc z douglasa spryskałem się sam
na szyi, więc też trochę na kurtce
by zobaczyć jak leży ten zapach na mnie
przyjemny, słodki, nietypowy
cudo
i tak zachwycam się nim od wczoraj
czując go wczoraj na sobie
dziś jeszcze trochę na ubraniach
jedyne co mnie nie zachwyca
to cena
zdecydowanie mi się nie podoba
...


13:09, krikrakren
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 grudnia 2011
no guarantees
notka z cyklu marudnych...
kiedyś, gdy byłem jeszcze mały
wydawało mi się, że na każdego przyjdzie kiedyś pora
że każdy kiedyś trafi na swoją drugą połówkę
będzie mógł przeżyć wielką miłość
jedni później, drudzy trochę wcześniej
ale w końcu dwie poszukujące dusze się odnajdą
nie wiem skąd mi się wzięło takie myślenie
być może stąd, że wyrosłem w bardzo udanym domu
i takie znalezienie przyjaciela, drugiej połówki
wydawało mi się być czymś naturalnym, oczywistym
im dłużej jednak żyję
im dłużej przyglądam się rodzinie
wymuszonym związkom moich znajomych
tym coraz bardziej widzę
że moja wymarzona miłość
to rzadkość, która zdarza się zdecydowanie zbyt rzadko
bo jeśli o prawdziwych przyjaciół w tym świecie tak trudno
to co dopiero marzyć o znalezieniu swojego uzupełnienia?
przyjaciela z domieszką chemii
będąc do tego w jakimś tam stopniu wymagającym
nie rzucającym się na każdą szansę
byleby tylko z kimś być
jak to robią i robili wielokrotnie moi znajomi
dlatego coraz częściej zdaje sobie sprawę z tego
i coraz mocniej staram się oswoić z myślą
że być może nigdy nie spotkam w swoim życiu
tego jedynego
że nigdy się w nikim nie zakocham
i co ważniejsze nigdy nikt nie zakocha się we mnie
że nie będę miał tyle szczęścia
by spotkać na swojej drodze
kogoś do kogo poczuję coś więcej
do kogo zbliżę się na odległość bliższą niż stosunki typowo przyjacielskie
bo nie każdy ma tyle szczęścia
nie każdemu jest to pisane
i nie ma żadnego argumentu za tym
żeby akurat mi się udało spotkać swego puzzle'a
może więc lepiej przestać o tym wreszcie marzyć?
hmm
choć z drugiej strony wiem, że wszystko
może się zmienić w przeciągu zaledwie sekundy
że ten lodowaty stan może skończyć się w mgnieniu oka
przez nową wiadomość odczytaną na jednym z portali
przez kliknięcie na nieznany profil
przez przypadkowe spotkanie
choć w to ostatnie wierzę najmniej 
ale kto wie?
zdarzyć się może wszystko 
tylko, że chciałoby się tak bardzo
by zadziało się to szybciej
by już się wreszcie wydarzyło
bo to czekanie w nieskończoność
bez żadnych pozytywnych widoków na horyzoncie
jest już potwornie męczące
i choć wiem, że dzieje się to co ma się dziać
że życie toczy się dokładnie tak, jak ma się toczyć
to nadziei mam mniej niż kiedyś
coraz mniej
...


20:47, krikrakren
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
unspoken
You know, it's just so sad that you can love somebody so much 
and have absolutely no idea what's going on in their head.*

chciałbym wiedzieć
tak po prostu
nie do końca
ale jednak
zobaczyć błysk
małą iskrę
coś
wiedzieć
czy nie mam urojeń
czy nie są to tylko moje pragnienia
czy te gesty
te spotkania
te miłe spacery
są czymś więcej
czy jednak nie
czy mają szansę przekształcić się
w coś więcej
czy jednak nie
chciałbym wiedzieć
czy mogę marzyć
cieszyć się 
na to co nadejdzie
na to, na co czekałem od tak dawna
czy mam traktować tę znajomość
jednak zwyczajnie
jako kolejną przyjaźń
nic poza tym
gubię się
im dłuższe są przerwy
tym coraz mniej wiem
coraz bardziej wątpię
czy jestem kimś więcej?
czy może jestem za bardzo niecierpliwy?
a może sobie to wszystko tylko dopowiedziałem?
i szansy nie ma wcale?
...


lift me up!
lift me over it!

* (Six Feet Under 2x05: The Invisible Woman)
21:40, krikrakren
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 grudnia 2011
circle
przedziwne scenariusze pisze życie
daje do myślenia długo po czasie
niespodziewanie potrafi odwracać sytuację
stawiać nas w położeniu innych osób
i tak właśnie ostatnio
ze zdumieniem spostrzegłem
że właśnie przerzuciło mnie o 180 stopni
ukazując tym samym
pewną sytuację z przeszłości
z zupełnie innej strony
w całkowicie innym świetle
dzięki czemu ją zrozumiałem
wreszcie

dwa lub trzy lata temu
ktoś
zaczął myśleć, że czuje do mnie coś więcej
że relacja między nami
jest czymś więcej 
niż tylko przyjaźnią
co dla mnie było ciężkie do zrozumienia
bo
niezwykłym mi się wydawało być
że od zwykłych spotkań
raz na jakiś czas
od normalnych, choć przyjemnych rozmów
braku jakichkolwiek innych sygnałów
niekiedy wręcz odmawianiu wspólnego towarzystwa
relacji czysto koleżeńskiej
uczelniano internetowej
można do kogoś poczuć coś więcej

teraz sam znalazłem się
w pewnym sensie w podobnej sytuacji
gdy pewne spotkania
normalne choć przyjemne smsy
i brak silniejszych sygnałów
przynoszą mi ogrom radości
powodują uśmiech na twarzy
budują nadzieję na coś więcej
dziwne jest to życie
...


22:32, krikrakren
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 grudnia 2011
too
za młody
za stary
za mądry
za głupi
za cichy
za niski
za wysoki
za szczupły
za spokojny 

zbyt powolny
zbyt strachliwy
zbyt jednostajny
zbyt zamknięty
zbyt myślący

za poważny
za brzydki
za smutny
za dziwny
za bliski
za daleki
za stały
za nudny
za inny

ja
...
11:53, krikrakren
Link Komentarze (6) »
piątek, 02 grudnia 2011
become a memory
jak ten czas szybko leci
dokładnie tydzień temu
właśnie o tej porze
wysiadałem z pociągu w Krakowie
weekend zleciał błyskawicznie
a już rozpoczyna się następny

od kilku dni przeglądam zdjęcia
które udało mi się wtedy zrobić
i jakoś nadal nie potrafię uwierzyć
że w tych wszystkich miejscach
które zostały na nich uwiecznione
naprawdę byłem
że nie są to obrazki z czyjejś wycieczki
ale, że naprawdę byłem w Krakowie
i widziałem wszystkie te cudowne miejsca
na własne oczy

nie wiem czemu
ale od kilku lat
mam coś takiego
że nie do końca czuję
to co się dzieje dookoła mnie
pamiętam
wiem, że pewne rzeczy przeżyłem
pamiętam, że się zdarzyły
ale są one jakoś dziwnie odległe
jakby wyblakłe
choć może i zdarzyły się niedawno
to mam wrażenie, że minęły od nich lata
dziwne to to
tak jakbym nie do końca czuł
że te wspomnienia są moje
tak jakbym nie czuł, że żyję
bo choć
widzę, przeżywam, cieszę się z tego co było
to jednak jakby nie w pełni

nie wiem z czego to wynika
może to przez czas, który leci za szybko
i który błyskawicznie te wspomnienia przenosi w przeszłość
przez co trudno się nimi nacieszyć?
a może ze mną coś się przez te lata stało?
i zatraciłem umiejętność
takiego pełnego cieszenia się
z chwil, które mnie spotkały
które za szybko zaczynam traktować jako przeszłość?
nie wiem
ale dziwnie się z tym czuję
...


18:38, krikrakren
Link Komentarze (4) »
wtorek, 29 listopada 2011
Krak!
w miniony piątek, wczesnym rankiem, pojechałem na dworzec
by wsiąść do pociągu wcale nie byle jakiego
dbając o swój oczywiście zbyt wielki bagaż i bilet w dwie strony
ściskając w ręku aparat fotograficzny
patrząc jak wszystko zostaje w tyle
bo niestety miejsce okazało się być zwrócone 
przeciwnie do kierunku jazdy
ale szczęście, że przynajmniej było w wagonie bezprzedziałowym

i tak w weekend wybrałem się wreszcie nareszcie do Krakowa
by przede wszystkim poznać na żywo Maxa
i by zobaczyć samo miasto, do którego ciągnęło mnie już od lat
dwa pełne dni, plus wcześniejszy wieczór i późniejszy poranek
niezliczone kilometry przemierzone na piechotę
przeplatane przejazdami niebieskimi tramwajami
rozmowami na tematy wszelakie
kontynuowanymi już w domu, w kuchni, bądź pokoju
w których przewinęło się wiele ciekawych plotek
i szokujących dla mnie informacji, od których aż szczęka opada

cieszę się ogromnie, bo z mojej opasłej listy 
miejsc, zabytków, budynków, które chciałem zobaczyć
udało się zaliczyć wszystkie, a nawet jeszcze więcej
bo i Max dołożył jeszcze kilka swoich, bardzo ciekawych propozycji
osiem godzin wędrówki jednego dnia, dziewięć następnego
kilka setek zdjęć w wykorzystywanym co chwila aparacie
który na jednej baterii by nie pociągnął
i miliard dwieście wrażeń, aż ochłonąć po nich od razu nie sposób
bo tyle się działo, widziało, mówiło, słuchało
a i pogoda całe szczęście nam dopisała
bo choć trochę nas wywiało na dwóch kopcach
to jak na prawie początek grudnia, było wyjątkowo pogodnie
lepszych warunków wymarzyć sobie wręcz nie mogłem

największe wrażenie zrobił na mnie Rynek
którego widokiem nie mogłem się wprost nasycić, wracając co chwila
oraz Kopiec Kościuszki z którego rozciągał się 
widok na (prawie) cały Kraków
najbardziej zadziwił mnie brak świateł na przejściach dla pieszych
i teoretyczny brak dworca głównego 
z którego przeszliśmy do krakowskiego metra
cieszę się również, że nie tylko dla mnie odwiedzanie niektórych miejsc
było ciekawym doświadczeniem i pewne dawno nie widziane zakątki
również i przewodnik dzięki tym spacerom mógł sobie odświeżyć
dziękuję za okazaną cierpliwość: zdjęciową, jedzeniową, spacerową
i przepraszam za ranne pobudki, szczególnie tą ostatnią, w dniu wyjazdu
jeszcze raz Max, stokrotne dzięki!



17:23, krikrakren
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18